1. Choose a singer / band / group. Answer using only titles of songs by that singer / band / group.
~ Marilyn Manson
2. Are you male or female?
~ Cryptorchid
3. Describe yourself.
~ Fundamentally Loathsome
4. What do people feel when they're around you?
~ Empty Sounds of Hate
5. What are you doing now?
~ Putting Holes in Happiness
6. How do you feel about love?
~ This Is the New Shit
7. How would you describe your previous relationship?
~ Everlasting Cocksucker
8. Describe your current relationship.
~ Man That You Fear
9. What's your favourite pick up line?
~ Are You the Rabbit?
10. Where would you want to be now?
~ I Want to Disappear
11. Describe the school you attend / used to attend.
~ Long Hard Road Out of Hell
12. What's you favourite food?
~ Cake and Sodomy
13. What's your life like?
~ The Speed of Pain
14. What would you ask for if you had only one wish?
~ I Want to Kill You Like They Do in the Movies
15. Say something wise.
~ I Have to Look Up Just to See Hell
16. Tag 6 more people (let them know they've been tagged).
~ Next Motherfucker
As you can see, I mentioned two songs from Marilyn Manson's new album: The High End of Low. Well, perhaps you aren't interested in it, but I just can't help writing some words about this wonderful piece of music. Opinions in the Internet are extremely varied, however I consider The High End of Low one of the best Manson's works; it's definitely much better than both albums made in collaboration with Tim Skold. Maybe it's because Twiggy is back, but I find it very similar to the Triptych in terms of music. Furthermore, the overall mood is very melancholic and there are even references to Dita von Teese! Do I have to say more? Go give Manson some love!





--
I'm the Living Darkness...
------------------------------------
"Bow down to others with admiration and respect, nephew, but never with sumission!" - Raistlin Majere - Dragonlance
--
Johnny was a chemist's son, but Johnny is no more.
For what he thought was H2O was H2SO4.
--
Boku wa junsui na egoist,
Koi ni shibarareta yaoist.
Flame Police [link]
--
I'm not looking at you, that's just the way my eyes are pointing!
--
Boku wa junsui na egoist,
Koi ni shibarareta yaoist.
Flame Police [link]
U mnie, tj. wśród znajomych na szczęście nie ma takiego przekonania: okazujesz emocje = mięczak. Choć rzeczywiście cała ta ‘nagonka’ na osoby bardziej emocjonalne tylko buduje większą znieczulicę, a tym samym wszystko pogarsza. I jak taka osoba ma się zachowywać, skoro będzie szykanowana? Bez sensu.
I najprawdziwsza racja – tylko w realu mamy możliwość w pełni kogoś poznać i skonfrontować nasze własne wyobrażenie z rzeczywistością. I trochę szkoda, bo mimo wszystko chciałabym, by te ograniczenia i otoczki jakie daje net znieść częściowo, na tyle, by być pewną, że ta druga osoba jest taka jaką ja myślę, iż jest.
No właśnie, ja też się rządzę. Niby pozostawiam wszystko w rękach chłopaka, ale gdy coś idzie nie po mojej myśli, wściekle wyrywam mu stery i przejmuję kontrolę. Po pewnym czasie oczywiście skomlę, bo mam dość dominacji i ponoszenia odpowiedzialności. Reakcja faceta na takie traktowanie bywa różna.
Sam kiedyś miałem takich znajomych, dzięki nim przeżyłem (dosłownie) depresję; niestety, zmienili się i to właśnie wskutek tego jestem teraz takim, hmm, draniem : P Na dzień dzisiejszy względnie otwarcie mogę rozmawiać tylko z jednym przyjacielem i moimi ośmioma "muzami". Nie da się ukryć, iż płeć piękna ma większą wrażliwość i potrafi się lepiej zdystansować do idiotycznych trendów popularnych wśród młodych ludzi.
(inna sprawa, że jedna z tych muz jest po trzydziestce i jedna po pięćdziesiątce... zaiste, interesujące osoby można poznać na portalach literackich)
Odnośnie nagonki na emo rozumianej jako zjawisko społeczne: boli mnie to tym bardziej, iż uderza nie tylko w pojedynczych ludzi, ale w całą ludzkość. To z szeregów wrażliwych jednostek rekrutują się wybitni myśliciele i artyści. Jeżeli zgnoi się ich w młodości, mogą stłumić swą uczuciowość lub nie wytrzymać presji i się zabić. To tragedia pod każdym względem.
(nie muszę dodawać, iż gdy czytałem wypowiedzi na Sę
No cóż, to już zależy od osoby. Taki np. mój przyjaciel jest w realu identyczny jak w Internecie : P W innych przypadkach pozostaje jakaś forma zlotu; poznawszy kogoś raz, łatwiej odsiać wpływ Internetu i dostrzegać, kim jest naprawdę.
Z innej beczki, czy ta rozmowa nie rozrosła się trochę zbyt bardzo jak na dyskusję w komentarzach na dA? ^^'
--
Boku wa junsui na egoist,
Koi ni shibarareta yaoist.
Flame Police [link]
Właśnie to rządzenie się jednak nie jest fajne. W sumie chcesz, aby było coś porządnie zrobione, ale potem bierzesz na siebie odpowiedzialność, a chcesz przecież, by ktoś zawsze był gdzieś tam gotowy pomóc. Przynajmniej u mnie to tak wygląda: denerwuje mnie fakt, że ktoś się nie bierze do roboty, to przejmuję inicjatywę, a potem denerwuje mnie to, że już tak zostaje, choć chciałabym czasami oddać ciężar odpowiedzialności na drugą osobę. Ehh...
Ja niby mam osoby, które uważam za przyjaciół – mogę z nimi porozmawiać o wszystkim, wiem, że mi doradzą, wesprą... Jednak gdzieś tam w głębi nie jestem do końca przekonana, czy to nie ja bardziej angażuję się, że co dobre to wychodzi tylko ode mnie. I w sumie mnie to martwi, bo nie wiem, czy nie jestem ciężarem dla innych. Do tego te ‘
Wiesz – wiek nie ma znaczenia jak osoby są dojrzałe emocjonalnie, wiedzą o czym mówią, o czym chcą rozmawiać.
Senpuu... Tak naprawdę to skupisko wielu różnych charakterów, o różnej dojrzałości. Z jednymi potrafię dogadać się bardzo dobrze, inni mnie niemiłosiernie irytują. Wiem, że to truizm. Ale przechodząc do meritum – ile ludzi, tyle poglądów. A jak jakiś pogląd jest bardziej popularny, to i reszta za nim podąża. Mentalność grupy potrafi być straszna.
Ja lubię poznawać ludzi, z którymi miałam na początku kontakt internetowy. Oczywiście za każdym razem się stresuję, o wiele rzeczy. Ale myślę, że tylko w ten sposób kogoś bardziej poznam i choćby po części zrzucimy maski. I wtedy inaczej już podchodzę do naszych relacji, inaczej patrzę na dane wypowiedzi, tak bardziej szczerze.
Ostatnio powiedziano mi, że sprawiam wrażenie okropnie poważnej osoby. A w rzeczywistości... No na pewno aż tak ‘okropnie’ to nie jest. Choć fakt – ja kiedyś wypowiadająca się na forum i ja obecna – różnimy się. Chyba nabrałam większego dystansu do kilku rzeczy, ludzi.
I rzeczywiście – to już nie są chyba ‘komentarze’ xD
Moja opinia na temat rządzenia się jest dokładnie taka sama, nie mam nic do dodania : P
U mnie analizowanie przybrało nieco paranoiczną formę. Mam mało kontaktu z ludźmi, więc słabo się na nich znam. Wskutek tego podczas rozmów często rozkładam każdą wypowiedź na czynniki pierwsze, szukając oznak kłamstw bądź ukrytych przekazów, potem zaś starannie układam ripostę. Coraz trudniej przychodzi mi szczerość i spontaniczność.
Oczywiście, najbliższa mi przez długi czas osoba jest ode mnie trzy lata młodsza i w najmniejszym stopniu nie przeszkadzało to nam w znakomitym dogadywaniu się : ] Podobnie mój, hmm, przyszły chłopak. Nota bene wolę zwykle kontakt z osobami młodszymi (bo nie zadzierają nosa) albo znacznie starszymi (bo mają dystans i doświadczenie) niż z rówieśnikami.
Inteligencja tłumu równa jest inteligencji najgłupszego jego przedstawiciela podzielonej przez liczbę członków ; ) Sę
Ja spotkałem się do tej pory ze stosunkowo niewieloma osobami, w tym roku mam zamiar to nadrobić. Niemniej wszystkich przyjaciół oprócz jednego oraz pięć z ośmiu muz poznałem przez Internet. Tak to już jest, że introwertykom łatwiej nawiązać kontakt przez sieć – chociaż do jego pełnego rozwinięcia wciąż potrzeba osobistego kontaktu.
Jakby co, numer GG mam w profilu na Sę
--
Boku wa junsui na egoist,
Koi ni shibarareta yaoist.
Flame Police [link]
A tak przy okazji – wybieranie przyszłości na tym etapie jest jednak naprawdę ciężkie i najgorzej jest jak wybierze się jednak nieodpowiednio, albo pójdzie tam gdzie jest łatwo, bo potem można mieć problemy w przyszłości z odpowiednią pracą.
A widzisz – co do analizy mamy podobnie. Potrafię pojedyncze słowo analizować pod wieloma kątami, dochodząc ostatecznie do wniosku, że nic nie wiem już. Ja mimo iż codziennie przebywam z jakimiś ludźmi (w pracy), to jednak mało mówię/ rozmawiam. Dopiero przy znajomych jestem w stanie się otworzyć, przynajmniej na tyle, by nie udawać (choć i tak do końca nie ukazuje prawdziwej ‘ja’, jednak mam jakiś strach, dyskomfort, nie wiem).
Ja również gorzej dogaduję się z rówieśnikami. W sumie to nawet nie wiem dlaczego, ponieważ z racji wieku powinno być chyba odwrotnie. Młodsi mają ‘świeżość umysłu’, brak im tylu barier w myśleniu, postrzeganiu niektórych spraw. Starsi są po prostu dojrzali i bogaci w doświadczenie, przez co mogę liczyć na zrozumienie. Ale tak naprawdę to nie patrzę na wiek – o ile jestem w stanie porozmawiać z daną osobą, widzę i czuję, że jest możliwy kontakt na moim poziomie – to już nic innego się nie liczy.
Forum przechodzi teraz rewolucję. Lepiej mi się jednak rozmawia z osobami, które już jakiś czas tam siedzą, a nie nowymi jetixowymi userami. Możliwe, że jestem sztywna, ale jednak od rozmówcy wymagam więcej niż tylko jednozdaniowa elo riposta.
Do spotkań zachęcam, bo mimo wszystko to nowe doznanie. Do niedawna sama byłam straszliwie nieśmiała, zakompleksiona (co mi raczej w większej mierze zostało). Nie wychodziłam z domu, praktycznie nie miałam kontaktu z ludźmi, oprócz rodziny. Takie zachowanie zaczęło mnie jednak męczyć, postanowiłam choć raz się odważyć. Oczywiście nie jest łatwo kogoś poznawać – na początku i tak klepie się schematy, poznaje, dociera. Lepiej jest później, jak już jesteś w stanie rozmawiać ponad coś więcej jak ‘
Postaram się zagadać na gg (w sumie to dawno nie korzystałam z niego, stało się dla mnie tylko ewakuacyjnym wyjściem). Tylko gorzej u mnie z czasem. Do 16 siedzę w pracy, gdzie nie mogę korzystać z gg. W domu jestem późnym wieczorem i siedzę raptem kilka godzin w porywach (z racji iż rano wstaję, to i kładę się wcześniej – tak jestem sennym maniakiem, uwielbiam spać, sen). Ale najważniejsze to zrobić ten pierwszy krok, nie? Jak tylko się zbiorę – to napiszę ^^
Previous Page12345...Next Page